Czy babcia lub dziadek mogą nauczyć się czegoś od wnuczka, czy młodego sąsiada? Dlaczego wymiana doświadczeń starszych i młodszych jest ważna? Współpraca, działania międzypokoleniowe – coraz częściej te hasła pojawiają się w projektach skierowanych do grup senioralnych, ale także do młodzieży. Z jednej strony międzypokoleniowość to coś oczywistego, jest przecież z nami od zawsze. W rodzinach przyjęte było, że kolejne pokolenia wspierały się, dzieliły doświadczeniami. Mieszkając wspólnie, w dużych domach, pomagały w trudnościach życia. Jednak przez lata te zasady i więzi zaczęły słabnąć i dziś często ograniczają się do oczekiwania na pomoc seniorów przy codziennej opiece nad kolejnym pokoleniem.

Doszliśmy w pewnym sensie do przysłowiowej ściany i coraz bardziej widoczny jest renesans międzypokoleniowość. „Ja postrzegam ją jako wzajemne ubogacanie się.  Lubię takie zdanie, że jesteśmy sumą relacji jakie tworzymy. Im bardziej różnorodne są te relacje, z różnych źródeł, tym jesteśmy bogatsi” – mówi psycholog Maria Sitarska, która od lat pracuje z i dla seniorów. „Ja sama tyle nauczyłam się przez lata od osób, z którymi się stykam, ale widzę też ile zyskali moi seniorzy, obserwując rzeczywistość z mojej perspektywy. Różnorodność zawsze jest dla nas zbawienna, bo najgorzej gdy utkniemy w swoim widzeniu świata, co często zdarza się osobom starszym, usztywnimy się w tym i wydaje się nam, że to norma. A właśnie ta nieruchomość zabija całą ciekawość” – dodaje Maria Sitarska.

Programy, projekty działań międzypokoleniowych zakładają przede wszystkim wymianę tego, co wiemy i co umiemy. Różne grupy wiekowe wnoszą do wspólnych działań swoje cechy indywidualne, ale też te typowe dla swojego pokolenia. Ważna jest wzajemna pomoc w działaniu. „Każdy ma coś innego do ofiarowania. Seniorzy przypominają o potrzebie ciszy, przestrzeni, takiej uważności, To takie analogowe życie w rozumieniu osobistej rozmowy, czasu dla drugiego człowieka, bardzo prostych rzeczy, cech świadczących o naszym głębokim człowieczeństwie. Młodzi o nich albo nie pamiętają, albo nie zostali tego nauczeni, bo żyjemy dziś w innym świecie. Klikamy w smartfonach i rzadziej patrzymy sobie w oczy, rzadziej jesteśmy tak w pełni obecni w relacji” – mówi poznańska psycholog. Dodaje jednak, że starsi muszą pamiętać, że nie wiedzą wszystkiego, że ci młodsi mają spory kapitał, dlatego warto wzbudzić w sobie ciekawość tą drugą osobą.

Międzypokoleniowość nie jest łatwa. „Młodzi rzadko mają naturalne relacje ze starszymi, jeśli nie mają w rodzinie dziadków. Chyba, że pielęgnują w sobie naturalną życzliwość i zapukają do starszego sąsiada. Seniorów, w tym sensie trudno spotkać i poznać. Starsi nieszczególnie chętnie prezentują się społecznie, raczej są w swoim środowisku rówieśniczym. To jest duża trudność. Natomiast seniorzy mają takie wyobrażenie o młodych, że są z innej bajki. Są tak daleko od nich i od razu starsi zakładają, że na pewno się nie porozumieją. Gdy jest czas, życzliwość i ufność, to obie grupy potrafią się jednak zbliżyć” – przyznaje Maria Sitarska.

Gdy działamy międzypokoleniowo warto docenić rożny punkt widzenia. Dzięki temu  każde zadanie analizują inne pokolenia, wykorzystując swoją wiedzę i doświadczenia. Mamy dostęp do pomysłów ludzi, którzy dorastali w całkowicie innych czasach. Możemy więc przełamywać stereotypy.

Każde wspólne dzieło angażuje, wzmacnia międzypokoleniowe przyjaźnie, rozwija zainteresowania i radość życia. Wychowujemy się w różnych światach, ale warto pielęgnować wszystkie wartości, które wnosimy w międzypokoleniowość.